Piwne okulary, beer goggles, to w zasadzie rodzaj „różowych okularów“ (nie wierzę, że to piszę, bo stawiam sprawę jasno: nie polecam), przez które erotyczny kontekst – potencjalny partner/partnerka, sam seks, a nawet ja sam/sama – wydaje się pociągający. Staje się atrakcyjniejszy niż byłby bez tego piwa czy lampki wina, ale o tym przekonujemy się potem, „po wszystkim“. 

Skoro spoiler, to spoiler: po alkoholu szybciej nawiązujemy relację seksualną lub łatwiej godzimy się na aktywność, której inaczej byśmy nie podjęli, ale satysfakcji z takiego seksu mamy o wiele mniej.

Jak wynika z części badań zarówno kobiety, jak i mężczyźni subiektywnie odczuwają po alkoholu większe podniecenie, mają poczucie, że sygnały seksualne bardziej na nich działają i chętniej się rewanżują. Konsekwencji raczej nie bierzemy wówczas pod uwagę. Niezłą ilustracją tego są wyniki badania „Seksualność Polaków 2017“. Pierwsza odpowiedź na pytanie, w jakich okolicznościach doszło do seksu poza stałym związkiem? – Po wypiciu dużej dawki alkoholu (26 proc. ankietowanych). Dodatkowe 4 proc. nie ukrywało: po tym, jak urwał mi się film.

Skutki pośpiesznego (i zamroczonego) zaangażowania w seks mogą być, rzecz jasna, wielorakie: to nie tylko kwestia wpływu na relację czy potencjalnego rodzicielstwa (choć tu akurat badania pokazały, że ci, co używają prezerwatyw, używają ich zarówno na trzeźwo, jak i po alkoholu), ale także duże ryzyko nadużycia granic (zarówno swoich, jak i cudzych – są badania, które mówią o związku między alkoholem a zwiększonym zainteresowaniem bodźcami erotycznymi związanymi z przemocą) oraz dla zdrowia (to prawda, że o choroby przenoszone drogą płciową pytamy za rzadko nawet na trzeźwo).

“Mam kompletnie inaczej”

Jednak negatywny wpływ alkoholu na seks nie dotyczy tylko łatwiejszego podejmowania ryzykownych wyborów. Alkohol, nawet w małej ilości, upośledza odczuwanie przyjemności. Wiele osób może właśnie teraz myśleć, że jest to dokładnie wbrew ich doświadczeniu: bo drink czy wino daje im pewną „wolność“, w sposób odczuwany jako uwalniąjący „otwiera“ na seksualne doświadczenia. Tak to opisują.

A jednak za poczuciem większego pobudzenia nie idą wcale faktyczne reakcje ciała. Mózgowi po alkoholu wydaje się, że chce. Ciało nie reaguje. Chyba najszybciej można sobie z tego zdać sprawę, robiąc stop klatkę i wracając myślą do tego, ile czasu i ile pieszczot potrzeba, by osiągnąć orgazm (jeśli w ogóle do niego dochodzi). Bez tego orgazmu i tak może być fajnie, może nawet fajniej niż zazwyczaj, ale jednak ciało sygnał wysyła. – Może niekoniecznie to ta droga – tak brzmi ten sygnał. Statystycznie mężczyźni po alkoholu częściej doświadczają trudności z erekcją (może być niepełna lub zaniknąć). U kobiet nie pojawia się lubrykacja, w ciele nie ma objawów podniecenia.

Mózgowi po alkoholu wydaje się, że chce. Ciało nie reaguje.

Dobrze jest zastanowić się, jak reaguje nasze ciało po alkoholu, czy odczuwamy przyjemność, czy jest ona stępiona, może nagle zanika, może orgazm nagle wydaje się mglisty i ulotny, może brak poczucia kontroli nad erekcją nagle podcina skrzydła. Uważność na siebie i na sygnały, które płyną z ciała, jest najpewniejszym sposobem poszerzania seksualnej świadomości.

I wreszcie na koniec warto mieć w tyle głowy, że z alkoholem wiąże się ryzyko uzależnienia. Długotrwałe nadużywanie alkoholu upośledza system nerwowy i gospodarkę hormonalną, co całościowo przekłada się na coraz gorsze funkcjonowanie w seksie. I rzecz jasna, zazwyczaj alkoholizm generuje też poważne trudności w relacji.