Picking a dependable online casino demands calm judgement, because the details make the difference much more bold slogans. To get a solid comparison, new players usually look at jackpot city sister sites, assuming they study the details calmly. Banking methods ought to be secure, and the withdrawal speed is usually one of the clearest marks of a honest casino. The selection is usually broad, from video slots to baccarat, offering users genuine variety. A live lobby draws in players with real-time streams, and the betting limits define the overall experience. Good customer service marks the difference whenever problems show up, particularly if quick replies are available. Cash-outs expose the true character behind a casino, so reasonable checks and prompt handling earn trust. Safer gambling must remain central, so reality checks and calm habits really safeguard the player. A proper licence is the first thing to verify, because it proves that the platform follows strict standards. Promotions look tempting, yet their true worth rests on the playthrough conditions, which deserve a close look. Deposit choices ought to be convenient, and the payout time is usually one of the clearest signs of a fair brand. The selection tends to be wide, from video slots to baccarat, giving players real choice. A live lobby appeals to users with real-time streams, and the betting limits shape the whole atmosphere. Good customer service makes the standard whenever problems show up, especially if live chat are on hand. Cash-outs reveal the real nature behind a casino, so reasonable checks and quick processing build confidence. Safer gambling should stay a priority, so reality checks and calm habits truly protect the user. A valid licence is the essential thing to confirm, because it proves that the casino respects clear requirements. Bonuses draw attention, yet their actual benefit rests on the rollover rules, which reward a calm review. Payment options should be flexible, and the cash-out period is usually one of the most useful marks of a serious site. The game library is generally generous, from video slots to blackjack, offering fans plenty of options. A live casino attracts fans with real-time streams, and the table range define the entire session. Helpful support sets the tone whenever issues appear, particularly if clear answers are easy to reach. All in all, a sensible selection comes from evidence, so compare calmly, check the rules and play responsibly.

Nowa klasyfikacja chorób, opracowana przez Światową Organizację Zdrowia, przynosi naprawdę ważne zmiany w sferze dotyczącej zdrowia seksualnego. Jedną z nich jest uznanie tego przejawu ludzkiej seksualności, który wiąże się z konsensualnymi aktywnościami BDSM. Z listy zaburzeń preferencji seksualnych znika także fetyszyzm. 

Angielski skrót BDSM można rozszyfrować następująco: BD – bondage&discipline (wiązanie i dyscyplina), DS – domination&submission (dominacja i uległość), SM – sadomasochism (sadomasochizm). Potocznie tego rodzaju aktywności kojarzy się z bólem i wykorzystaniem siły fizycznej, ale relacja dominacji i uległości to tak naprawdę relacja władzy, która jest źrodłem napięcia seksualnego. Ból i siła mogą, ale nie muszą być częścią aktywności BDSM. Przemoc, maltretowanie, brutalność nigdy nią nie są.

Nowa Międzynarodowa Klasyfikacji Chorób to ICD-11. Jest dostępna na stronie WHO. W tej chwili jest na etapie wdrażania w krajach członkowskich. Ma obowiązywać od 1 stycznia 2022 roku.

Na czym polega zmiana

Obecnie nadal obowiązuje „stara“ Międzynarodowa Klasyfikacja Chorób ICD-10, w której sadomasochizm jest uznany za zaburzenie preferencji seksualnych, czyli zaburzenie w sferze tego, co wybieramy do realizacji naszej potrzeby seksualnej. Inne parafilie (zaburzenia preferencji seksualnych) to np. fetyszyzm, ekshibicjonizm, podglądactwo, pedofilia, zoofilia czy nekrofilia. 

Zobacz: SŁOWNICZEK KINK

Sadomasochizm jest definiowany w ICD-10 jako preferowanie aktywności seksualnej, w której ma miejsce zadawanie bólu, zniewolenie, upokorzenie. Sadystą jest osoba, która wykonuje takie czynności, a masochistą – osoba, która czerpie przyjemność z ich przyjmowania.

Już na pierwszy rzut oka widać, jak ta definicja nie przystaje do rzeczywistości, w której istnieją związki realizujące w swoim życiu seksualnym aktywności BDSM. Definicja z klasyfikacji chorób w ogóle nie odnosi się do kwestii zgody, umowy między partnerami, czyli do tego, co w seksuologii nazywa się normą partnerską (wszystko, co odpowiada partnerom i partnerkom i odbywa się za zgodą jest w porządku). 

Było to zresztą doskonale widoczne w gabinetowej praktyce. Osoby, które realizują konsensualny BDSM, po prostu nie pojawiały się w gabinetach, a w każdym razie nie z tego powodu.

Sam zapis z ICD-10 (ten o sadyzmie) jest natomiast stosowany właściwie tylko w związku z diagnozą sprawców przestępstw na tle seksualnym. Chodzi o to, by potwierdzić lub wykluczyć zaburzenie preferencji seksulnych pod postacią sadyzmu. 

I tę właśnie praktykę nowa klasyfikacja ICD-11 próbuje oddać. Sadyzm (już bez masochizmu) jest nadal wyliczony wśród parafilii, ale jego definicja kładzie nacisk na to, że musi się manifestowaś wobec osoby, która nie wyraża na to zgody, która jest przymuszana, a aktywności o charakterze seksualnym są jej narzucane. Dla zupełnej jasności dodano zdanie, że zaburzenie związane z seksualnym sadyzmem wyklucza konsensualny sadyzm i masochizm. 

Fragment ICD-11, źródło: icd.who.int

Z listy parafilii znika także fetyszyzm. A w definicjach innych zaburzeń preferencji seksualnych takich, jak ekshibicjonizm, woyeryzm, ocieractwo, podkreśla się, że chodzi o działania, na uczestnictwo w których inne osoby nie wyraziły zgody. 

Gigantyczny krok WHO

W polskiej seksuologii (nazwijmy to głównego nurtu) mało jest odniesień do zachowań, aktywności, realizowania seksualności poza heteronormatywną normą. Najwięcej (choć wcale to nie znaczy, że w wystarczający sposób) mówi się o zdrowiu seksualnym osób LGBT. Prawie wcale nie mówi się natomiast o takich przejawach ludzkiej seksualności jak konsensualny BDSM czy konsensualna niemonogamia. W podręcznikach seksuologicznych, nawet tych najnowszych, nie pojawia się termin BDSM. 

Zmiana klasyfikacji chorób jest zatem ważnym krokiem na drodze do normalizacji mniej powszechnych sposobów ekspresji seksualnej. BDSM jest póki co w pewnego rodzaju czyścu – z jednej strony ekspolatuje go popkultura, a z drugiej – to „coś strasznego“, perwersja. 

Od ponad wieku żyjemy w świecie kulturowego paradoksu: opisy interesujących nas zachowań seksualnych są na tyle pociągające, że media odwołują się do nich, by wzbudzić zainteresowanie i zwiększyć zyski. Jednocześnie jednak nie rozumiemy tych zachowań i potępiamy je, postrzegając osoby czyniące z BDSM część swojego życia jako istoty od nas różne, przerażające i złe – tak ten czyściec podsumowują we wstępie do książki „Inna rozkosz. Świat dominacji i uległości seksualnej“, Gloria G. Brame, William D. Brame i Jon Jacobson.

Świat BDSM

Każdy, kto chce w sposób totalny doświadczyć, czym jest zgoda w seksie, powinien choć raz wybrać się do klubu BDSM. W tym miejscu nic nie zadzieje się bez zgody drugiej osoby. W tym miejscu nikt nie tylko nie narzuci innej osobie niechcianego zachowania, ale nawet nie klepnie jej w ramię, by zwrócić jej uwagę. Partnerzy BDSM mogliby też uczyć innych porozumiewania się. Osoba dominująca (nie jest przemocowa) przejmuje władzę nad osobą uległą (która nie jest ofiarą), ale granice tej władzy są jasno określone i przestrzegane.

– Nigdy nie byłam osobą służalczą. Jestem uległa. Mam wybór  – tak mówi o swojej roli jedna z bohaterek „Innej rozkoszy“.