Picking a dependable online casino demands calm judgement, because the details make the difference much more bold slogans. To get a solid comparison, new players usually look at jackpot city sister sites, assuming they study the details calmly. Banking methods ought to be secure, and the withdrawal speed is usually one of the clearest marks of a honest casino. The selection is usually broad, from video slots to baccarat, offering users genuine variety. A live lobby draws in players with real-time streams, and the betting limits define the overall experience. Good customer service marks the difference whenever problems show up, particularly if quick replies are available. Cash-outs expose the true character behind a casino, so reasonable checks and prompt handling earn trust. Safer gambling must remain central, so reality checks and calm habits really safeguard the player. A proper licence is the first thing to verify, because it proves that the platform follows strict standards. Promotions look tempting, yet their true worth rests on the playthrough conditions, which deserve a close look. Deposit choices ought to be convenient, and the payout time is usually one of the clearest signs of a fair brand. The selection tends to be wide, from video slots to baccarat, giving players real choice. A live lobby appeals to users with real-time streams, and the betting limits shape the whole atmosphere. Good customer service makes the standard whenever problems show up, especially if live chat are on hand. Cash-outs reveal the real nature behind a casino, so reasonable checks and quick processing build confidence. Safer gambling should stay a priority, so reality checks and calm habits truly protect the user. A valid licence is the essential thing to confirm, because it proves that the casino respects clear requirements. Bonuses draw attention, yet their actual benefit rests on the rollover rules, which reward a calm review. Payment options should be flexible, and the cash-out period is usually one of the most useful marks of a serious site. The game library is generally generous, from video slots to blackjack, offering fans plenty of options. A live casino attracts fans with real-time streams, and the table range define the entire session. Helpful support sets the tone whenever issues appear, particularly if clear answers are easy to reach. All in all, a sensible selection comes from evidence, so compare calmly, check the rules and play responsibly.

Dwie historie transkobiet. Dwie książki napisane przez transkobiety. Czy to sprawia, że są do siebie podobne? Uświadomiłam sobie, że wkładanie do jednego worka tych dwóch książek tylko dlatego, że autorkami są transkobiety, inspirujące się swoimi doświadczeniami, jest w gruncie rzeczy nadawaniem im jakiejś określonej etykietki, oczekiwaniem jakiejś określonej narracji.

Tymczasem każda z nich chce po prostu czuć się dobrze ze sobą, żyć na własnych zasadach. Każdy z nas tego chce. To paradoks, że wszyscy jesteśmy tacy podobni w tej potrzebie, by uszanowano naszą odrębność. 

Postanowiłam, że zamiast szukać różnic i podobieństw i wyciągać wnioski po prostu zacytuję obie narratorki. To chyba najlepiej odda to, do czego dążymy wszyscy – ciskobiety i transkobiety, transmężczyźni i cismężczyźni – do bycia sobą.

Wybór książek to zupełny przypadek. Wybór cytatów już mniejszy, ale nie stoi za nim żadne wymyślna koncepcja ani nie ma drugiego dna. Liczę tylko na to, że po przyczytaniu cytatów sięgnięcie po książki.

Kinga:

Pamiętam, jak pewna wredna dziewczyna usłyszła coś przykrego od kolegi i od razu zaczęła płakać. Pomyślałam sobie: „Aha, to taka jesteś silna? Od razu w ryk? A co ja mam powiedzieć? Przecież przeżywam takie sytuacje codziennie. To ja powinnam wyć non stop. Przecież jestem tak jak ty… wrażliwą dziewczyną“.

W szkole jechali po mnie bez żadnego hamulca. Wszyscy. Właściwie najmniej ludzie z klasy. Pamiętam, jak podszedł do mnie na korytarzu sąsiąd z mieszkania vis-a-vis i powiedział: „Wiesz, że jesteś popierdolony!“. Śmiali się, powtarzali, że lepiej, żeby mnie nie było.

Zaczynałam rozumieć, że ja również jestem kobietą. Skonfliktowaną z życiem, pełną bólu, namiętności kobietą. Chociaż nikt poza mną tego nie dostrzegał. Chciałam być kobietą też na zewnątrz, lecz nie wiedziałam jak. Widziałam siebie jako osobę bardzo dziwną fizycznie. Chodziłam w polarze. Na twarz nakładałam grubą warstwę podkładu i pudru. Zarost nie chciał ustąpić za cholerę. Im więcej makijażu nakładałam, tym dziwniej to wyglądało. Mama się dziwiła, że wyglądam tak nienaturalnie. Chciało mi się wyć. I nie miał mi kto doradzić.

Dla wszystkich byłam chłopakiem, a dla siebie właściwie nikim. Skazana na wieczne udawanie, ukrywanie. Zarost, wielka grdyka, penis, paskudne jądra, strój, który przecież nie mógł być kobiecy.

Justin Vivian:

Iced Watermelon Revlona, matoworóżowa pomadka dostępna w większości drogerii pod koniec lat sześćdziesiątych, była ulubioną szminką mojej matki. Jako pierwszoklasistka nauczyłam się malować nią usta przed każdym wyjściem do szkoły. Nie wiem, ile dni uchodziło mi to płazem, ale wiem, że kiedy wychodziłam z domu, czułam się bardziej pewna siebie. (…) Nie przypominam sobie, żeby ktoś w szkole miał problemy z moją szminką. Moja wychowaczyni, pani Bivens, nie powiedziała ani słowa – zresztą sama oddawała się rytuałom piękna.

Fragment strony justinvivianbond.com

Wychowywały mnie dziewczęta i podobało mi się to. Byłem ich małpką, maskotką, którą mogły przebierać i z którą mogły się droczyć i bawić. Wydawało mi się to naturalne i miłe.Gdy poszedłem do szkoły jesienią 1969 roku, znalazłem się po raz pierwszy w towarzystwie chłopców. Byłem przerażony. Ciągle biegali, głośno krzyczeli, bawili się ciężarówkami, grali w piłkę, bili się i pocili. Irytowali mnie i budzili niesmak.

W czasie walki o prawa kobiet z wielkim zainteresowaniem śledziłem wszelkie telewizyjne newsy o feministkach, podpalających biustonosze i noszących transparenty z hasłami o równości płci. Wykombinowałem wtedy, że skoro kobiety i mężczyźni są równi, to nie ma znaczenia, czy jestem kobietą, czy mężczyzną. Zrobiłem transpartent Ruch Wyzwolenia Dzieci i maszerowałem z nim po naszej okolicy.

Nasze przedwczesne życie seksualne było niebezpieczne i ekscytujące. Nie mogłem pojąć tej kombinacji pożądania i odrazy. Szczerze nienawidziłem Micheala, ale w naszej fizycznej zależności było coś, czemu nie umiałem się przeciwstawić. Czułem, że to, co robimy jest złe, i on musiał czuć to samo, a jednak razem znajdowaliśmy sposoby na realizację naszych fantazji i odkrywanie tożsamości, które baz naszej dziwnej relacji pozostałyby dla nas niedostępne. (…) Nienawidziłem go za demonstrowanie przy innych swojego twardego „heteroseksualizmu“, który miał kontrastować z moim pedalstwem, podczas gdy w życiu prywatnym obaj byliśmy kompletnymi świniami.

Kinga:

Weszliśmy na salę rozpraw. Okazało się, że sędzia jest kobietą. Trochę mi ulżyło. Wydaje mi się, że mężczyznom trudniej zaakceptować transpłciowość. Sędzia nieśmiało zapytała, „jak zaczął się problem, którego dotyczy pozew“. Nawet nie pamiętam, czy używała formy żeńskiej, czy męskiej. (…) Na koniec powiedziałam, że pragnę tylko normalnego życia.

Nieustannie zadaję sobie pytanie, czym jest dla mnie kobiecość. Ze względu na nią byłam traktowana wyjątkowo okrutnie. Najpierw wyzywano mnie od pedałów, ponieważ ją we mnie dostrzegano, potem zostałam „transwestytą“, bo jak na kobietę byłam zbyt męska. Kiedyś kobiecość istniała we mnie w sposób naturalny, ujawniając się bez jakiegokolwiek intencji w mojej strony, odróżniała mnie od chłopaków w moim wieku. Potem psycholog przekonywał, żeby starała się być bardziej kobieca. Ja jednak nie chciałam dopasowywać się do cudzych wyobrażeń, uważałam, że mam prawo po swojemu dążyć do harmonii ciała i duszy. Oczywiście pragnęłam mieć biust, gładką skórę, ale dziwiło mnie, że oczekuje się ode mnie poświęcenia autentyczności. Że nie mogę wyjść z domu ot tak, bez make-upu, w szerokim swetrze, bo wtedy nie udowodnię komuś tam, jak bardzo czuję się kobietą.

Justin Vivian:

W katalogach Sears znajdował się rozdział poświęcony bieliźnie i ekscytowało mnie piękno umieszczanych tam zdjęć. (…) Często siadałem i rysowałem szlafroczki, wyobrażając sobie, że gry wreszcie urosną mi cycki, zaprojektuję własny.

Gdy rozpoczęłam naukę w liceum, rzeczywistość okazała się daleka od marzeń. Zamiast przedzierzgnąć się w piekną bogninię ze snów, robiłam wszystko, żeby nie rzucać się w oczy.

Pewien sławny aktor powiedział kiedyś, że największą zaletą biseksualizmu jest to, że podwaja on szansę wyrwania kogoś na sobotniej imprezie. Być może miał rację, ale w moim przypadku biseksualizm mnoży również trudności. (…) Trudno mi się na przykład zdecydować, co włożyć na wieczorne wyjście na miasto, bo ja nie dzielę cichów na męskie i damskie, nie dobieram ich odpowiednio do wieku i nie widzę różnicy między tym, co eleganckie, casualowe i sportowe.

Kinga:

Mama była w szoku. „Jak to do szpitala psychiatrycznego?!“ Tata spytał: „To po co było to wszystko, jak teraz jest takie coś?“. Miał rację. Może od razu powinnam była się zabić?

Justin Vivian:

Opowiedziałem rodzicom i psycholożce, że moja złość po części może być skutkiem ciągłego prześladowania i nazywania mnie pedałem – właśnie dlatego nie czułem się w szkole bezpiecznie. Na korytarzu poszturchiwano mnie, a czasem nawet bito po głowie. Nigdy nie wiedziałem, kiedy nastąpi wybuch, ani co może go spowodować, dlatego nienawidziłem szkoły. Tydzień później psychlożka powiedziała nam, że dyskretnie obserwowała mnie na szkolnym korytarzu i robiłem wrażenie osoby bardzo zadowolonej, zintegrowanej z otoczeniem i popularnej. (…) Rodzice poczuli ulgę, dowiedziawszy się, że jestem zdrowy i – z jakichś nieznanych nikomu powodów – wszystkie swoje problemy po prostu zmyśliłem. (…) W to, że mówię prawdę, wierzył mój wuefista, bo rezygnowałem z każdej lekcji wuefu. (…) Wiedział bowiem dobrze, że moje pojawienie się na boisku albo w szatni mogłoby wywołać niepotrzebną sensację, wzbudzić wśród chłopców niepokój, a nawet sprowadzić na mnie nieszczęcie. Wolał więc udawać, że nie istnieję, a ja byłem mu za to wdzięczny.

Kinga:

Skoro obiecałam sobie kiedyś, że będę autentyczna, musiałam przyznać, że kocham Jezusa. Jestem chrześcijanką. Transpłciową chrześcijanką, nawet jeśli dla kogoś jest to niedorzeczne, to ja jestem, żyję. I myślę o Bogu.

Strona zainicjowana przez Kingę Kosińską

Ludzie chyba potrzebują „innego“, żeby go obwiniać o to, jaki ten świat jest. (…) To odrzucenie nieznanego. Bo jesteś dziewczęcy, pedalski, masz wielki łeb. Odstajesz. Jesteś dziwny. To twoja wina. Musisz się zmienić, nie możesz być sobą.

Justin Vivian:

Moja psychiczna wolność ujawniała się w rysunkach, pisaniu, rozśmieszaniu ludzi i życiu towarzystkim. Coraz bardziej oddalałam się od świata rodziców, gdzie wszystkiemu przyklejano etykietkę przewrażliwienia, a moim pragnieniom i działaniom odbierano znaczenie.

***

Kinga Kosińska Brudny róż. Zapiski z życia, którego nie było
Justin Vivian Bond Tango. Powrót do dzieciństwa, w szpilkach